
Całe moje życie marzyłam o księciu na białym rumaku, któremu urodzę dzieci będę gotowała obiadki. Będę dla niego wszystkim: przyjaciółką, kochanką, kucharką, służącą. Zawsze idealną. Przed chwilą przeczytałam wywiad z Joanną Brodzik i wiem, że tak się nie da. Muszę być po prostu sobą. Nie powinnam się zastanawiać czy się obudzi i kiedy zobaczy mnie bez makijażu w sterczących włosach przestraszy się i ucieknie gdzie pieprz rośnie. Mam być jego kobietą, sobą. Mogę mieć zły dzień. Mam do tego zupełne prawo.
Patrzę się na siebie jakieś pół roku temu i widzę naiwną nastolatkę nieznającą życia. Czekającą na jakiś nierealny ideał. Pragnącą czuć magię miłości, tak jak w komediach romantycznych. Ten pierwszy pocałunek. Mój był na sylwestrze. Nie pamiętam za wiele. Jak przez mgłę. Tego chłopaka nie widziałam później potem się okazało, że pisze do mojej przyjaciółki, która ze mną tam była. Ja go nie znam. I jedno moje marzenie prysło. Nie czułam mocniejszego bicia serca. Nie! Jak pierwszy raz pójdę z chłopakiem do łóżka chce poczuć magię chwili. A potem pamiętać to całe życie. I być z tym chłopakiem do końca życia. Jednak pozostaje we mnie ta naiwność. Olka ją we mnie zwalcza. Jest ateistką. Mówi, że jestem naiwną altruistką.Może to prawda. Ale ja nie potrafię być egoistką. Wierzę, w jakieś wyższe wartości, które pomogą stać mi się lepszą.